Miniona, 50 rocznica zakończenia II Wojny Światowej w Europie, pobudziła do wspomnień żyjącą część jej uczestników. Stworzyła też okazję do porównywania osiągniętych efektów i poniesionych strat przez walczące strony. Byliśmy w gronie państw zwycięskiej koalicji, więc niezależnie od oczywistego ubezwłasnowolnienia Polski przez sojuszników i narzucenia jej warunków tego zwycięstwa, mamy prawo do rozważenia naszego wkładu w to dzieło. Przy tej okazji przytacza się fakty, liczby, daty, nazwiska i to w różnych aspektach. Można więc postawić i takie nieskromne pytanie: Jaki był wkład Wielkopolski w zwycięskie zakończenie wojny w Europie i czy miało miejsce jakieś szczególne ważne zdarzenie z tym związane, którym Wielkopolska mogłaby się poszczycić?
Okazuje się, o dziwo, że tak. Trzeba jednak zauważyć, że zarówno udział Wielkopolan w walce na wszystkich frontach minionej wojny jak i działania tu na miejscu – pod okupacją niemiecką, gdzie szczególną daninę krwi złożyła Armia Krajowa Okręgu Poznańskiego, mają wprawdzie dla nas ogromne znaczenie, jednak w skali całej Europy, ze zrozumiałych względów, giną wśród innych.
Jednym z wybitnych, polskich osiągnięć, które w historiografii II Wojny Światowej są zauważane, choć nie we właściwym wymiarze, jest rozpracowanie tajemnicy niemieckiej nowej broni - „Vergeltungswaffe” V1 i V2 przez polską ekspozyturę wywiadu wojskowego „Zachód”, noszącą kryptonim „Lombard”. Nie rozpracowanie tej tajemnicy, grożące niespodziewanym i masowym użyciem wspomnianej broni przeciw Anglii, mogło przechylić szalę wojny na korzyść Hitlera. Akcentem Wielkopolan w tej operacji wywiadowczej, za którą Armia Krajowa zapłaciła ponad 150-ma ofiarami w ludziach, był udział w niej inspektora sieci wywiadowczej, cichociemnego – rotmistrza Stefana Ignaszaka, dziś majora prezesa Zarządu Okręgu Wielkopolska Światowego Związku Żołnierskiego Armii Krajowej w Poznaniu.
Cóż jednak było tym największym wkładem naszego regionu w dzieło zwycięstwa nad Niemcami? Otóż było nim „złamanie” niemieckiego szyfru maszynowego o nazwie „Enigma” przez polskich matematyków, wykształconych przed wojną na Uniwersytecie Poznańskim pod kierownictwem prof. Zdzisława Krygowskiego. Matematykami tymi byli magistrowie: Marian Rajewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski.
Prowadzona od 1939 roku międzysojusznicza operacja „Enigma”, znana też pod kryptonimem „Ultra”, była – jak określił to jeden z jej badaczy - „największą tajemnicą II wojny światowej po bombie atomowej”. Uzyskane przez aliantów możliwości stałego, regularnego czytania setek tysięcy dyrektyw, rozkazów, raportów i innych szyfrowanych depesz radiowych sił zbrojnych III Rzeszy oraz jej sprzymierzeńców – zarówno ze szczebla strategicznego z kwaterą główną Hitlera włącznie jak i z dowództw operacyjnych i taktycznych Wermachtu, Kriegsmarine i Luftwaffe, a także SS, SD, dyplomacji, kolejnictwa i innych resortów – była wielkim atutem w rękach aliantów. Na podstawie badań i studiów, prowadzonych w ostatnich 20 latach w wielu krajach, historycy są skłonni przyznać wynikom operacji „Enigma – Ultra” rolę czynnika, który zadecydował o zwycięstwie aliantów w II Wojnie Światowej.